Press "Enter" to skip to content

Cyfrowi nomadzi – konsumenci życia

Określenie „cyfrowi nomadzi” pojawiło się stosunkowo niedawno, a nazywa się tak osoby, które dzięki wykorzystaniu technologii są w stanie wykonywać swoją pracę z niemal każdego miejsca na świecie tym samym mogą sobie pozwolić na pracę w ciągłej podróży. Co skłania ludzi do porzucenia wygodnego i stabilnego miejsca zamieszkania na rzecz pracy z różnych zakątków Ziemi?

Od kilku lat można zauważyć wzrost popularności pracy zdalnej, a ostatnie wydarzenia zdecydowanie przyspieszyły proces przejścia wielu osób na taki system pracy, równocześnie jednak spowodowały utrudnienia w swobodnym przemieszczaniu się i zwiększyły potrzebę poczucia stabilności wśród ludzi. W sytuacji zagrożenia życia i zdrowia społecznościom łatwiej godzić się na ograniczenie ich swobód, ale są tacy, u których potrzeba podróży jest silniejsza. 

Zdalnie niekoniecznie z „domu”

W Polsce pracę zdalną w szczytowym momencie narodowej kwarantanny wykonywało aż 10% wszystkich pracujących – w niektórych branżach to nawet 70% zespołu. W pracy hybrydowej, łączącej pracę z domu (różnie definiowanego) i z biura / siedziby firmy, upatruje się przyszłości, a to być może spowoduje, że więcej osób zdecyduje się na nomadyczny styl życia. Dom w tym wypadku to pojęcie płynne, chodzi raczej o miejsce, które nie jest siedzibą firmy.

Nomadyzm sam w sobie nie jest niczym nowym, m.in. społeczności pasterskie czy łowieckie to właśnie wędrowcy – protoplaści współczesnego nomadyzmu. Tradycyjny nomadyzm nadal funkcjonuje; są to np. Beduini, Tuaregowie i Romowie (o tych ostatnich przeczytasz w artykule Barbary Słani). O współczesnym nomadyzmie mówimy, jeśli motywacją do przemieszczania się jest praca – nomada podróżuje albo za pracą (nie mylić z migracją zarobkową), albo dlatego, że praca mu na to pozwala. Nomadyzm miejski związany jest z rozwojem infrastruktury transportu – dzięki szybkim i stosunkowo tanim środkom komunikacji spotykamy się z nomadami, którzy np. pracują w jednej miejscowości, a studiują w innej albo jeżdżą pomiędzy oddziałami firmy w różnych krajach. Mają kilka, kilkanaście punktów na mapie świata, w których mieszkają kilka, kilkanaście dni w roku. 

Współczesny nomadyzm to również nomadyzm cyfrowy – związany z możliwością pracy zdalnej. Jeśli do pracy wystarczy ci np. laptop, to już raczej bez znaczenia jest, czy wykonujesz ją ze swojego domu, czy z wynajętego apartamentu tysiące kilometrów dalej. Dzięki nowym technologiom nomadzi mogą według zupełnie różnych kryteriów wybierać miejsce, w którym chcą być. Może to być egzotyczna wyspa zamiast Warszawy zimą, może to być miejscowość, gdzie koszty utrzymania są zdecydowanie niższe. Geoarbitrage to jeden z wielu plusów nomadycznego stylu życia – pozwala podnieść jakość życia dzięki możliwości przeprowadzki do tańszej lokalizacji. Nie musi to być przeprowadzka do kraju na innym kontynencie; już nawet w Polsce zauważyć można geoarbitrage krajowy. Coraz więcej freelancerów, artystów czy osób, których praca związana jest z nowymi mediami, decyduje się na wyprowadzkę z dużych i drogich miast na wieś. 

W tym tekście, pisząc o nomadach, mam na myśli zdecydowanie tych współczesnych, cyfrowych. Kiedyś wędrowano za pożywieniem, lepszymi warunkami do upraw, dziś motywacją mogą być komfort termiczny i niższe koszty utrzymania, ale przede wszystkim chęć zbierania doświadczeń, poznawania nowych ludzi, ich kultur, pragnienie przeżycia przygody, bycia w ciągłym ruchu.

Wioski nomadów

W raporcie z 2016 r. przygotowanym przez infuture.institute cyfrowi nomadzi zostali zestawieni z tymi tradycyjnymi, co pokazało znaczące różnice. Najważniejsze to te dotyczące przywiązania do korzeni – tradycyjni nomadzi czują silną więź z rodziną, a cyfrowi są wyraźnie „oderwani od korzeni”. Tradycyjnych nomadów charakteryzuje kolektywizm, a cyfrowych indywidualizm, który jest znamienny dla „naszych czasów”. Współczesny nomada podróżuje sam, co raczej nie dziwi; trudno jest tworzyć dobrze działającą społeczność, kiedy tak mocno skupiamy się na własnych potrzebach. Co ciekawe, w grupie częściej przemieszczają się kobiety, współczesne nomadki, niż mężczyźni i może to być związane z kwestiami bezpieczeństwa. Współcześni nomadzi nie urodzili się w rodzinach nomadów – to ich decyzja, pomysł na życie. 

Myśląc o nomadach, mamy przed oczami zwykle młodego mężczyznę, singla, działającego w branży IT, freelancera, który jest żądny przygód i na pierwszym miejscu wśród wyznawanych wartości stawia wolność. Co jednak mówią o nomadach statystyki? W rzeczywistości nie ma wiarygodnych danych, które byłyby w stanie zobrazować stereotypowego nomadę – w artykule tym korzystam głównie z badania infuture.institute, według którego współcześni nomadzi to osoby stosunkowo młode, w wieku 25–44 lat, a jeśli chodzi o płeć, to żadna nie jest dominująca. Dla respondentów tego badania najatrakcyjniejszym rodzajem pracy (…) jest samozatrudnienie, prowadzenie własnej działalności i freelancing, a 59% z nich pozostaje w związku. Wolność, niezależność, poznawanie różnych kultur – to najczęściej wymieniane zalety tego stylu życia. Trzeba przyznać, że nawet dla nie-nomadów to właśnie one są pociągające. Zestawiając możliwość pracy pod palmami, w dogodnych dla siebie godzinach z pracą od 8:00 do 16:00 w klimatyzowanym (lub, co gorsza, nie) biurze, chyba niewiele osób wybrałoby szarą rzeczywistość. Coś jednak sprawia, że nomadzi są w mniejszości, a my siedzimy w biurach i ukradkiem oglądamy w telefonie zdjęcia z ich wojaży. Wady takiego stylu życia są chyba oczywiste: poczucie samotności i alienacji, brak stabilizacji, brak domu, utrudniony kontakt z bliskimi – nie każdy jest gotów na takie poświęcenie. Marcus Meuer, pomysłodawca konferencji DNX Global, która jest skierowana do współczesnych nomadów, na pytanie, czy cyfrowy nomadyzm będzie zjawiskiem powszechnym w przyszłości, odpowiedział: To nie jest styl życia dla każdego. Musisz być osobą skupioną i potrafić pracować produktywnie z najpiękniejszych miejsc na świecie, mając cały czas świadomość, że nie jesteś tam turystą. Żyć normalnie, tak jak mieszkaniec. Gotować codziennie, dbać o mieszkanie, pracować. Prowadzić zwyczajne życie. Coraz łatwiej jednak jest znaleźć rady, jak zacząć – od pojedynczych wpisów na blogach po całe serwisy internetowe skierowane do osób zainteresowanych takim sposobem życia. Mało tego, istnieją całe wioski, gdzie jest zorganizowanych wiele udogodnień dla cyfrowych nomadów. 

Chiang Mai to miejscowość w Tajlandii nazywana mekką, stolicą cyfrowych nomadów. Wiele osób właśnie tam zaczyna swoją przygodę z nomadyzmem. Konkurencyjne ceny i ciepły klimat sprawiają, że młodzi ludzie decydują się zmienić swoje dotychczasowe życie i wyjechać do Chiang Mai. Zwykle jednak jest to jeden z wielu przystanków na ich nowej drodze. Facebookowa grupa Chiang Mai Digital Nomads liczy ponad 34 tys. członkiń oraz członków i ma na celu łączyć ludzi. To miejsce, gdzie cyfrowy nomada może zadać pytanie, poprosić o pomoc czy zainicjować wspólne działanie (indywidualiści potrafią jednak działać kolektywnie). Chiang Mai nie jest jedyną taką miejscowością na świecie. Na stronie nomadlist.com można znaleźć wiele kierunków chętnie obieranych przez cyfrowych nomadów. Kryteria oceny tych lokalizacji wskazują, co liczy się przy wyborze – koszty życia, dostępność internetu, zabawa i bezpieczeństwo. Wśród wymienionych kierunków popularnością cieszą się m.in. Meksyk, Lizbona i Berlin. W tym roku rusza pilotażowy projekt Madeira Digital Nomads w miasteczku Ponta do Sol na Maderze. Ma on pomóc miejscowości liczącej 8200 mieszkańców podźwignąć się po kryzysie gospodarczym związanym z pandemią. Lokalni drobni przedsiębiorcy mają zyskać na tym, że zostanie tam ściągniętych 100 cyfrowych nomadów, którzy zobowiążą się zamieszkać na wyspie minimum przez miesiąc. Bezpłatne miejsce do pracy, bezpłatny dostęp do internetu, zniżki na noclegi, a także lokalny przewodnik to kilka udogodnień, które są wyłącznie dodatkiem do tego, co oferuje ta piękna wyspa swoim nowym tymczasowym mieszkańcom. 

Więcej życia w życiu

Łatwo jest dać się zwieść wyobrażeniu, że nomadyczny styl życia to kilka godzin pracy pod palmami, z drinkiem w dłoni, kilka zdjęć na Instagram, jedzenie w knajpach i ciągłe zwiedzanie. Sporo influencerów próbuje sprzedać taki wizerunek nomadycznego stylu życia. „Sprzedać” to słowo klucz. W internecie roi się od poradników Jak zacząć. W rzeczywistości, jeśli chcesz zostać nomadą, musisz być osobą bardzo zdyscyplinowaną, inaczej nie połączysz pracy z podróżami. Nomadyzm to nie typowe workation – połączenie work (pracy) z vacation (wakacjami). To też nie urlop sabatowy (sabbatical leave), który wykorzystuje się, kiedy potrzebujesz więcej czasu na regenerację, bo inaczej grozi ci wypalenie. To też nie gap year – rok przerwy od studiów, czas, aby się wyszaleć. Jednak wszystkie te terminy z nomadycznym stylem życia coś łączy. To uczucie ekscytacji przed czymś nowym, poczucie wolności i niezależności, to pobudzanie swojej ciekawości świata, to świadomość, ze życie nie powinno polegać wyłącznie na zaspokajaniu podstawowych potrzeb, zarabianiu pieniędzy, gromadzeniu dóbr. To czas na swój rozwój, który niekoniecznie da się zmonetyzować. To też wyraz buntu wobec systemu, w którym dążymy do tego, by mieć więcej, lata młodości spędzamy na nauce i pracy za wpis do CV, po to by później spędzać w pracy jeszcze więcej czasu, dalej się szkolić, mieć jeszcze bardziej odpowiedzialne stanowiska itd. 

Wciąż jednak warto podkreślić, że nomadyczny styl życia to również wiele wyrzeczeń, poczucie osamotnienia, a nawet porażki, o których raczej nie przeczytasz w poradnikach Jak zacząć. Jakie są jeszcze minusy tego stylu życia? Kilka z nich wskazał Tomek Maciejewski w krótkim wywiadzie dla UniwerekTV. Jeśli pracujesz dla europejskiej firmy, a mieszkasz np. w Ameryce Południowej – licz się z tym, że różnica czasu rozbije twój dzień. Rozmowy ze zleceniodawcą w nocy to dla wielu nomadów codzienność. Każda zmiana tymczasowego miejsca zamieszkania wiąże się z koniecznością znalezienia miejsca do pracy, bo jak się okazuje, cyfrowi nomadzi niekoniecznie chcą pracować tam, gdzie śpią – mimo wszystko zachowują balans pomiędzy życiem a pracą i stawiają granice w postaci różnych miejsc do pracy i do odpoczynku. To pomaga skupić się na pracy. Kolejnym minusem prowadzenia życia wędrowca jest kwestia ubezpieczenia zdrowotnego. Kiedy bohater wywiadu w Tajlandii zachorował na żółtaczkę, dostał wiadomość od ubezpieczyciela, że sam będzie musiał pokryć koszty leczenia – powyżej tysiąca złotych. Stres związany ze zgubieniem dokumentów za granicą jest nieporównywalnie większy, niż gdy stracisz je „u siebie”. Elastyczne godziny pracy często oznaczają, że tak naprawdę cały czas jesteś w pracy. Ponadto ciężko jest utrzymać stałe nawyki – codziennie skupiasz się na tym, gdzie połączysz się z internetem, co i gdzie zjesz, gdzie będziesz spać, musisz się przygotować do kolejnej zmiany lokalizacji. Spalasz w ten sposób wiele energii, którą ktoś o bardziej stabilnym trybie życia inwestuje w coś innego. 

Dla nomadów jednak podróż to więcej życia w życiu. Oni konsumują życie, nie towary. Chociaż ich majątek to trochę elektroniki i plecak, to nie pasuje mi do nich określenie „minimaliści”. Dla mnie nie ma wątpliwości, że dużo ważniejsze od pieniędzy jest to, by robić coś, co jest interesujące – mówi Michał Majewski, cyfrowy nomada. Rzeczywiście wędrowcy mają mniej, bo lepiej mieć fajne doświadczenia niż np. większy telewizor, ale te doświadczenia również kosztują i wymagają od nich pracy – zaryzykuję nawet stwierdzenie, że są uzależniające. Nomadzi częściej kupują usługi niż produkty, ale nadal są konsumentami i nakręcają PKB, które jest w naszym świecie miarą wszystkiego. Stąd coraz więcej miejscowości widzi w nich ratunek dla lokalnych biznesów w czasach ograniczenia turystyki. Bo, co warto zaznaczyć, podróżowanie, w tym podróże nomadów, jest czymś innym od turystyki, która utowarowia podróż. Nomada to jednak nadal klient linii lotniczej, kawiarni, wypożyczalni samochodów, hotelu (chociaż częściej Airbnb). Wydaje mi się, że posiadanie rzeczy to tylko taka nakładka cywilizacyjna, wytwarzana przez kulturę potrzeba. Sądzę, że będziemy dążyć do minimalizmu, a technologia nam w tym pomoże. Dziś ten powrót do mobilności i nomadyzmu to taki trochę powrót do naszych korzeni. My nie potrzebujemy takiej ilości rzeczy. Być może nomadzi nie potrzebują takiej ilości rzeczy, ale doświadczeń już tak. Ponadto w kapitalizmie nic nie ginie, szybko postanowiono wykorzystać tę niszę. Wspólne przestrzenie do pracy zdalnej (coworking), wspólne wynajmowanie mieszkań (coliving), konferencje, warsztaty, grupy – na tym wszystkim można zarobić, a to ułatwia cyfrowym nomadom życie.

Coworking, coliving, community

Wbrew pozorom cyfrowi nomadzi potrzebują innych ludzi. Przebywanie w grupie pobudza w nich kreatywność, jest lekiem na poczucie odcięcia się od korzeni. W colivingu nomadzi z jednej strony mają swoją prywatną przestrzeń, z drugiej jednak części wspólne pozwalają im nawiązać relacje z innymi, często podobnymi do siebie osobami. Biura coworkingowe z kolei sprzyjają również poszerzaniu kontaktów biznesowych, wymianie doświadczeń, dają możliwość konsultacji swoich pomysłów.

W przywoływanym raporcie infuture.institute uderzająca była wypowiedź Julii Sokolnickiej: Uważam, że moja tożsamość narodowa jest drugorzędna wobec mojej świadomości zbiorowej wziętej z internetu. Czasami łatwiej jest mi się porozumieć z kimś z drugiej półkuli niż z sąsiadem z naprzeciwka. Dlatego myślę o sobie, że nie jestem z Polski, lecz z internetu. Cyfrowi nomadzi tworzą społeczność, głównie w sieci. To sieć jest ich domem.  Dom ma wiele znaczeń, niekoniecznie chodzi o jakąś konkretną nieruchomość. Jest to przestrzeń, w której dobrze się czujemy i może być to przestrzeń wirtualna.